Boks
Rozbudzone nadzieje
W połowie roku 2003 prezes Fundacji “Równe Szanse” Grażyna Drażba-Derdej na spotkaniu burmistrzów Euromiasta z Dariuszem Michalczewskim w Poznaniu powiedziała: - Gubin i Guben mogą liczyć na Darka. We wspólnej deklaracji – liście intencyjnym m. in. zaznaczono: - Celem działalności Fundacji na terenie Gubina i Guben jest zachęcanie młodych ludzi do czynnego uprawiania sportu, głównie boksu. Na spotkaniu organizacyjnym 29 września ub. r. w Szkole Podstawowej nr 3 widać było wielkie zainteresowanie dzieciaków i ich rodziców a pełnomocnik burmistrza ds. promocji miasta Krzysztof Sikora podkreślił, że będzie to pierwszy polsko-niemiecki ośrodek boksu pod mecenatem Fundacji D. Michalczewskiego, gdzie młodzi chłopcy z Niemiec i Polski będą kształtować pozytywne cechy charakteru, wychowywać, poznawać się i uczyć boksu.
Podczas pobytu “Tygrysa” w Gubinie prawie miesiąc później setki fanów usłyszało słowa o otwarciu szkółki bokserskiej w naszym mieście i zlokalizowaniu ośrodka sportu Fundacji “Równe Szanse” w Guben lub Gubinie. Mistrz powiedział m. in.: - Musimy tak robić, żeby wilk był syty i owca cała. W maju musi rozpocząć funkcjonowanie ten ośrodek. Może na początek będzie polsko-niemiecki klub bokserski. Współdziałanie młodych Polaków i Niemców w ramach klubu pomoże rozwiązać wiele problemów tu, na pograniczu.
27 października 2003 r. Gazeta Wyborcza cytowała Dariusza – Niedługo rozpocznie w Gubinie działalność bokserski ośrodek szkoleniowy pod patronatem mojej fundacji charytatywnej Równe Szanse.
Od tamtego czasu na zajęcia treningowe, nawet w czasie wakacji w Szkole Podstawowej nr 3 chodziło ponad 100 osób. Fundacja ufundowała karnety na basen, z których skorzystali młodzi zawodnicy. Obecnie na treningi odbywające się trzy razy w tygodniu uczęszcza 20 osób w wieku 12-21 lat. Dojeżdża chłopak z Krosna Odrz. Od roku trenuje też jedna dziewczyna Joanna Kuc, uczennica II klasy LO przy Zespole Szkół Licealnych i Technicznych w Gubinie.

Na zdjęciu J. Kuc w sparingu z Łukaszem Wieją. Dziewczyna podkreśliła: - Jesteśmy zawiedzeni, że “Tygrys” zapomniał o nas. Rękawice otrzymane na początku od Fundacji już rozlatują się. My chcemy boksować i nie pozwolimy, żeby z braku pieniędzy sekcja bokserska przestała istnieć. Dużo osób zrezygnowało ze względu na brak wyjazdów na sparingi do innych miast, klubów. A bokser musi walczyć. Jak wyjechałam i wygrałam z bardziej doświadczoną zawodniczką spoza Gubina to dopiero mnie zmotywowało do dalszego, intensywnego treningu. Zobaczyłam efekt mojej pracy.
Z kolei Marek Koleśnik, uczeń III klasy Gimnazjum nr 2 dodał: - Zamierzam trenować cały czas. Ale brakuje sprzętu, no i sala w SP-3 jest za mała. Wskazane byłyby wyjazdy i walki, sparingi z obcymi pięściarzami.
Nawet jeden kurator sądowy zastanawia się nad wykorzystaniem zajęć do rozładowania agresji podopiecznych. Sekcja istnieje tylko dzięki społecznej pracy trenera Roberta Siegel i dyrekcji SP-3., która udostępniła pomieszczenia na zajęcia. Młodzi bokserzy współpracują z grupą partnerską z Guben. Pod koniec września byli w Cottbus na koszt trenerów z Guben. Zobaczyli tam wspaniałe warunki w Szkole Mistrzostwa Sportowego w tym prawdziwe dwa ringi, dużo sprzętu, siłownię i salę do rozgrzewki.
Brali udział w turniejach w Zielonej Górze i Słubicach. W tym roku chcieliby zaprezentować się w kwalifikacjach do Młodzieżowych Mistrzostw Polski ale zdają sobie sprawę, że ich umiejętności mogą być niewystarczające. Pragną jednak sprawdzić się na tle innych zawodników z Polski. Niestety bez wsparcia finansowego, na które cały czas czekają będzie to niemożliwe.
Prezes klubu Mariusz Mankiewicz i trener R.Siegel nie mają powodów do radości. M. Mankiewicz: - Zdaję sobie sprawę, że Rada Miejska dysponując skromnymi środkami finansowymi nie wystarczająco wspomaga kluby sportowe. Klub bokserski “Nysa” nie otrzymuje dofinansowania z budżetu miasta. Liczyliśmy na Fundację “Równe szanse” co było podstawowym założeniem przy zakładaniu klubu. Chciałbym, aby młodzież trenująca boks miała podobne zaplecze jak piłkarze np. “Cariny PKS”. Jeżeli współpraca z fundacją nie poprawi się będzie trzeba zmienić formułę klubu i poszukać innych źródeł finansowania.
R. Siegel: - Nie mam sumienia wyrzucić dzieci z treningu i powiedzieć, że koniec boksu, bo nie ma kasy. Dzieci i młodzież bardzo angażują się w treningi, systematycznie uczęszczają. Brak jest sprzętu w tym: kasków na głowę, dobrych rękawic do walki, drobnego sprzętu (np. ciężarki, piłki specjalistyczne, ciężkie skakanki).
21 września br. redakcja wysłała pismo do G. Drażby prezesa Fundacji “Równe Szanse” prosząc o jakiekolwiek informacje w sprawie dalszej działalności Fundacji na terenie Gubina. Do tej pory odzewu nie było.
Młode „Tygrysy” na ringu
Młodzi pięściarze trenujący w naszej szkole w klubie bokserskim, założonym z inicjatywy „Tygrysa” Dariusza Michalczewskiego, zdobywają pierwsze szlify na ringach województwa. Pomimo problemów finansowych klub rozwija się i już na początku tego roku brał udział w turnieju w Zielonej Górze i Gorzowie Wlkp. Naszym zawodnikom brakowało jeszcze obycia na ringu i doświadczenia, ale wykazali się ogromnym zaangażowaniem i sercem do walki. Wyniki zawodników zostały zamieszczone w prasie lokalnej, które również przedstawiamy na naszej stronie internetowej.
Pozdrawiam wszystkich sympatyków
trener R. Siegel
Miłym prezentem dla klubu było otrzymanie za pośrednictwem strony niemieckiej, sprzętu bokserskiego od Fundacji „Równe szanse”, za co zawodnicy są bardzo wdzięczni.